Dostała takie imię, bo była moją pierwszą afganką.

Byłam już studentką, gdy wypatrzyłam ją w poznańskim schronisku. Wiedziałam
od razu, że MUSI BYĆ MOJA ! Już w domu okazało się, że sunia ma w uchu tatuaż!
Przez ZKwP chciałam odnaleźć hodowcę, a być może i właściciela... W Związku
wyjaśniono mi, że na 100% nie jest to polski tatuaż, podejrzewano, że została
skradziona za wschodnią granicą i przywieziona do Polski. Nie udało się ustalić
skąd tak naprawdę pochodzi, ile ma lat ani jak się nazywa.

Była psem po przejściach, z którym trzeba było na początku dużo pracować,
uczyłyśmy się siebie nawzajem. Alfa pokazała mi, że afgany są nie tylko piękne,
ale też niezwykle inteligentne, dumne i niezależne. Trzeba się z nimi dogadać,
ale gdy to się stanie to ma się w nich najlepszego przyjaciela na świecie,
wiernego i kochającego.

Niestety zły los odebrał mi ją po niespełna roku....

Alfuniu dziękuję Ci, że byłaś moją pierwszą afganką!!

Nie wiadomo dokładnie skąd się wzięłaś, ale byłaś i w mym sercu zasiałaś
miłość do tej rasy na zawsze!!

Eliza.